Robotaxi już łamią przepisy. Kto dostaje mandat, gdy nie ma kierowcy?

admin_panel_settings
Admin
2026-03-09 10:47:06
Robotaxi już łamią przepisy. I to rodzi bardzo niewygodne pytania.

Autonomiczne taksówki miały być symbolem idealnego kierowcy. Komputery nie piją alkoholu, nie piszą SMS-ów podczas jazdy i nie zasypiają za kierownicą. W teorii powinny więc jeździć bardziej przepisowo niż ludzie.

Rzeczywistość okazuje się jednak bardziej skomplikowana.

W miastach, gdzie działają już robotaxi, zaczęły pojawiać się sytuacje, które dla wielu osób są zaskakujące. Autonomiczne samochody potrafią blokować skrzyżowania, zatrzymywać się w dziwnych miejscach, a czasem nawet łamać przepisy ruchu drogowego.

W Stanach Zjednoczonych głośno było o przypadkach, gdy autonomiczne taksówki Waymo przejeżdżały obok zatrzymanych autobusów szkolnych. W normalnej sytuacji kierowca musi się zatrzymać, bo dzieci mogą wchodzić na jezdnię. System autonomiczny nie zawsze poprawnie interpretował tę sytuację.

W San Francisco pojawił się inny problem. Część robotaxi zaczęła… dostawać mandaty za parkowanie. Samochody zatrzymywały się w miejscach, gdzie normalny kierowca prawdopodobnie by tego nie zrobił – np. na środku pasa lub w strefie zakazu.

I tu zaczyna się prawdziwy paradoks.

Kto dostaje mandat, gdy samochód nie ma kierowcy?

Prawo w większości krajów powstało w czasach, gdy nikt nawet nie myślał o pojazdach autonomicznych. Mandat wystawia się kierowcy. Problem w tym, że w robotaxi… kierowcy po prostu nie ma.

W praktyce odpowiedzialność często spada na firmę obsługującą flotę – np. operatora usługi robotaxi albo producenta technologii. Ale to wciąż obszar, który dopiero jest regulowany.

Dochodzi do jeszcze jednej ciekawej rzeczy.

Komputer może być bardzo dobrym kierowcą, ale nie rozumie czegoś, co ludzie robią codziennie – nieformalnych zasad jazdy.

Każdy kierowca zna takie sytuacje. Ktoś przepuszcza cię na skrzyżowaniu mimo pierwszeństwa. Lekko zjeżdżasz z pasa, żeby ominąć przeszkodę. Czasem ktoś wjedzie na chwilę na linię ciągłą, żeby wyminąć rowerzystę.

Człowiek potrafi ocenić sytuację w ułamku sekundy.

Algorytm często reaguje inaczej. Może się zatrzymać w miejscu, gdzie dla człowieka rozwiązanie byłoby oczywiste. A czasem – odwrotnie – zrobi coś, czego kierowca by nie zrobił.

To właśnie dlatego autonomiczne samochody wywołują dziś tyle emocji.

Z jednej strony statystyki pokazują, że w wielu sytuacjach mogą być bezpieczniejsze niż ludzie. Nie rozpraszają się i reagują bardzo szybko.

Z drugiej strony wciąż zdarzają się sytuacje, które pokazują, że technologia nie jest jeszcze idealna.

Najbardziej kontrowersyjna jest jednak jedna rzecz.

Dziś miliony kierowców codziennie łamią przepisy – przekraczają prędkość, używają telefonu, ignorują znaki.

Gdy robi to człowiek, traktujemy to jako coś normalnego.

Gdy zrobi to samochód bez kierowcy, nagle pojawia się pytanie: czy w ogóle powinniśmy pozwolić takim pojazdom jeździć po drogach?

I tu pojawia się ciekawy dylemat.

Czy bardziej ufamy niedoskonałemu człowiekowi za kierownicą, czy niedoskonałemu algorytmowi?

Bo wygląda na to, że w najbliższych latach będziemy musieli wybrać jedno z tych dwóch rozwiązań.

Dodaj komentarz