Twój koszyk

Twój koszyk jest aktualnie pusty

Przeglądaj i dodawaj do koszyka nasze produkty oraz usługi.

Kontynuuj zakupy

Włoch próbował ukraść bankomat… ciągnąc go elektryczną hulajnogą

Włoch próbował ukraść bankomat… ciągnąc go elektryczną hulajnogą

Włoch próbował ukraść bankomat… ciągnąc go elektryczną hulajnogą. Historia, która przejdzie do klasyki internetowego absurdu

W świecie przestępczości zdarzają się napady zaplanowane co do sekundy, profesjonalne włamania, skomplikowane schematy i akcje rodem z kina sensacyjnego. A czasem zdarza się… to.

W jednej z włoskich miejscowości mężczyzna podjął próbę kradzieży bankomatu, która już w chwili startu była skazana na porażkę. Nie dlatego, że policja była wyjątkowo czujna. Nie dlatego, że systemy alarmowe były niezawodne. Nie. Powód był znacznie prostszy:

Złodziej próbował wyrwać bankomat z fundamentów, ciągnąc go… elektryczną hulajnogą.

Tak. Hulajnogą. Tą samą, na której normalni ludzie jadą po hot-doga albo do pracy.

Jak do tego w ogóle doszło?

Według relacji lokalnych mediów oraz nagrań monitoringu (które — co oczywiste — stały się hitem internetu), mężczyzna w godzinach nocnych podjechał pod bankomat miejską hulajnogą elektryczną. Nie wyglądał jak ktoś przygotowujący wielki skok. Żadnych narzędzi, żadnej ekipy, żadnej maski z „Casa de Papel”.

Za to miał jedną rzecz:
mocną wiarę w możliwości swojej hulajnogi.

Przez kilka minut chodził wokół bankomatu, oglądał go jak mechanik samochód, a następnie wyjął linkę holowniczą — jakby planował odholować niesprawny skuter, a nie żelbetowy sejf.

Przypiął ją do hulajnogi, ustawił się w pozycji startowej, jak kierowca wyścigowy… I ruszył.

Z pełnym przekonaniem, że uda mu się wyciągnąć maszynę, która waży od 400 do nawet 800 kilogramów, w zależności od modelu.

Efekt? Spektakularnie… przewidywalny

Hulajnoga, biedna i niewinna, spróbowała. Silnik zapiszczał jak rozgrzany czajnik. Bankomat — ani o milimetr.

Linka wytrzymała sekundę, może dwie — po czym puściła, a mężczyzna wystrzelił do przodu jak pocisk z procy. Nadział się na własny plan jak bohater kreskówki o Kojocie i Strusiu Pędziwiatrze.

Monitoring uchwycił wszystko: od dramatycznego startu, po komiczny lot i lądowanie, które zakończyło się na chodniku.

Ale to dopiero początek historii

Po nieudanej próbie „holowania” złodziej próbował jeszcze ręcznie pociągnąć bankomat, jakby liczył, że może ten po prostu jest „trochę uparty”.

Niestety, urządzenie pozostało nieugięte. Co więcej — próba poruszenia bankomatu wywołała alarm, a system monitoringu natychmiast zawiadomił patrol.

Kiedy policja przyjechała, zastała go siedzącego na hulajnodze, zrezygnowanego, wpatrującego się w bankomat jak w nielojalnego przyjaciela, który „miał ruszyć, ale nie ruszył”.

Nie próbował uciekać. Jak podają funkcjonariusze, wyglądał bardziej na kogoś, kto potrzebuje… chwili, żeby przemyśleć swoje życiowe wybory.

Internet nie zawiódł — memy już się pojawiły

W ciągu kilku godzin nagranie obiegło sieć, a komentarze były bezlitosne i przezabawne:

  • „Fast & Furious: Hulajnoga Drift”.
  • „Ocean’s Eleven – low budget version”.
  • „Gdy chcesz ukraść bankomat, ale Twoja hulajnoga mówi: bracie, proszę… nie rób mi tego.”
  • „Ciąg dalszy serii: Pomysły, które wyglądają lepiej w głowie, niż w praktyce.”

Pojawiły się nawet parodie, w których internauci obliczali, ile mocy musiałaby mieć hulajnoga, żeby dać radę porwać bankomat.

Według amatorów mechaniki — coś w rodzaju „hulajnogi napędzanej energią jądrową”.

Czy miał szanse? ABSOLUTNIE nie. Oto dlaczego:

Typowy bankomat:

  • waży setki kilogramów,
  • jest przytwierdzony stalowymi kołkami do fundamentów,
  • ma systemy antykradzieżowe reagujące na ruch,
  • często jest zespolony z betonowym blokiem lub obudową,
  • wymaga sprzętu ciężkiego lub wybuchowego, by go wyrwać.

Typowa hulajnoga:

  • waży 12–20 kg,
  • ma silnik o mocy 250–500 W,
  • służy do przewozu… jednego człowieka.

Nawet hulajnogi „sportowe” z mocą 2000 W nie ruszyłyby bankomatu nawet o centymetr.

Jak zakończyła się ta historia?

Mężczyzna został zatrzymany i — jak łatwo się domyślić — usłyszał zarzut usiłowania kradzieży. Nie stawiał oporu. Wręcz przeciwnie — według policji wyglądał bardziej na „zmęczonego życiem niż zdeterminowanego przestępcę”.

Bankomat nie odniósł żadnych obrażeń. Hulajnoga… trochę tak.

Morał?

Ta historia uczy nas trzech rzeczy:

  1. Głupi pomysł pozostaje głupim pomysłem, nawet jeśli wykonasz go z pełnym przekonaniem.
  2. Hulajnoga elektryczna nie jest pojazdem do napadów (nawet jeśli jest „pro”).
  3. Jeśli robisz coś naprawdę absurdalnego — jest duża szansa, że nagra Cię kamera i internet już nigdy Ci o tym nie pozwoli zapomnieć.
Top