Latem Chicago ma swój niepisany rytuał, który jednocześnie jest śmieszny, widowiskowy i niezwykle skuteczny w pomaganiu potrzebującym. To Chicago Ducky Derby — jedyny w swoim rodzaju wyścig, w którym startuje kilkadziesiąt tysięcy gumowych kaczek.
W 2025 roku padł rekord: 82 000 zawodników w pomarańczowych dziobach wyruszyło w podróż po rzece Chicago, tworząc widok, który trudno porównać do czegokolwiek innego. To tak, jakby ktoś wlał do centrum miasta gigantyczny kubeł zabawek do kąpieli.
Jak to się zaczęło?
Pomysł wyścigu gumowych kaczek nie jest nowy — takie imprezy odbywają się w różnych miastach na świecie od lat 80., zwykle w celach charytatywnych. W Chicago po raz pierwszy zorganizowano go w 2005 roku, wtedy wystartowało około 30 000 kaczek. Z roku na rok impreza rosła, przyciągając coraz więcej uczestników i… kaczek.
Organizatorem jest Special Olympics Illinois – fundacja wspierająca osoby z niepełnosprawnościami intelektualnymi. Cały dochód z „adopcji” kaczek trafia na ich programy sportowe, edukacyjne i społeczne.
Jak wygląda dzień wyścigu?
- Adopcja kaczek – każdy może „kupić” swoją kaczuszkę, a raczej jej numer startowy. Nie dostaje się jej do ręki, ale trafia ona do wielkiej puli zawodników.
- Start z mostu – ogromny dźwig lub specjalna platforma wysypuje tysiące gumowych ptaków prosto do rzeki, najczęściej z mostu Michigan Avenue.
- Meta – wyścig kończy się w specjalnie wyznaczonym punkcie, gdzie siatki wyławiają kaczki, a numery zwycięzców są odczytywane.
- Nagrody – od gotówki, przez wakacje, po bilety na mecze lokalnych drużyn sportowych.
Atmosfera na miejscu
Na kilka godzin centrum Chicago zmienia się w wielki piknik miejski. Ludzie gromadzą się na mostach, wzdłuż nabrzeży, a nawet na łodziach zacumowanych wzdłuż trasy wyścigu. Słychać głośniki z muzyką, śmiechy dzieci i… doping. Choć wszyscy wiedzą, że kaczki nie reagują na okrzyki, i tak krzyczą: „Szybciej, numer 5489!”.
Co roku zdarzają się też kreatywne przebrania – od ludzi w piankach do pływania z doczepionymi kaczymi dziobami, po maskotki w kształcie gigantycznej kaczki przechadzające się w tłumie.
Ciekawostki i zabawne momenty
- Kaczki w korku – czasem nurt rzeki bywa tak łagodny, że kaczki stoją w miejscu, a organizatorzy muszą im „pomóc” kijami lub strumieniem wody z motorówki.
- Gwiazdy wśród kaczek – zdarzały się specjalne egzemplarze w nietypowych kolorach, które dawały bonusowe nagrody, jeśli dopłynęły do mety.
- Deszcz czy słońce – wyścig odbywa się bez względu na pogodę. W 2011 roku padało tak mocno, że wielu widzów wyglądało jak po kąpieli razem z kaczkami.
Dlaczego to działa?
- Absurd – bo kto na poważnie wpuszcza tysiące gumowych ptaków do rzeki?
- Widowisko – bo to naprawdę wygląda niesamowicie, szczególnie z lotu drona.
- Dobra sprawa – bo każdy dolar z adopcji pomaga realnym ludziom.
Kaczka w Twoim domu dzięki drukowi 3D
Jeśli chcesz poczuć ten klimat na własnym podwórku, możesz zrobić mini-wersję „Ducky Derby” w wannie, basenie ogrodowym lub pobliskim stawie. Najprościej? Wydrukować kaczkę na drukarce 3D.
Krok po kroku
- Pobierz model kaczki z serwisu typu Thingiverse, Printables czy Cults3D.
- Wydrukuj w PLA lub PETG (PETG będzie bardziej wodoodporny).
- Po wydruku pomaluj na żółto i dodaj pomarańczowy dziób.
- Jeśli chcesz realizmu, namaluj numer startowy na boku.
- Zorganizuj własny wyścig — ustaw tor z butelek, puść wodę z węża i obserwuj, która kaczka wygra.
