Rizzbot – bezczelny robot, który podbija Nowy Jork
Nowy Jork to miasto, w którym codziennie można spotkać coś niezwykłego – od ulicznych artystów, przez nietypowe performance, aż po futurystyczne wynalazki. Jednak tym razem prawdziwą furorę zrobił… Rizzbot.
To niewielki robot poruszający się po chodnikach w charakterystycznym kowbojskim kapeluszu, który zamiast grzecznych interakcji z ludźmi serwuje im obraźliwe, sarkastyczne i często dosadne komentarze. Wyobraź sobie, że idziesz spokojnie ulicą, a nagle słyszysz od maszyny: „Shut your mouth, partner!”. Reakcje przechodniów? Od wybuchów śmiechu, przez próby „odgadania”, kto steruje robotem, aż po zdziwienie i niedowierzanie.
Dlaczego Rizzbot stał się viralem?
- Kontrast z oczekiwaniami – przyzwyczailiśmy się, że roboty są pomocne i „grzeczne”. Rizzbot odwraca tę rolę i staje się karykaturą AI.
- Humor uliczny – jego odzywki przypominają stand-up na kółkach.
- Interakcja z ludźmi – nikt nie pozostaje obojętny, a nagrania błyskawicznie trafiają na TikToka i Instagrama, zbierając miliony wyświetleń.
- Element performansu – to nie tylko technologia, ale i sztuka społeczna, która prowokuje dyskusję o przyszłości AI.
Czy takie roboty mają przyszłość?
Na Rizzbota można patrzeć jak na eksperyment społeczny. W świecie, w którym sztuczna inteligencja staje się coraz bardziej „poprawna politycznie”, ten mały bezczelny robot przypomina, że maszyny też mogą bawić, prowokować i łamać schematy.
Rizzbot w Twoim domu – czemu nie?
Patrząc na popularność tego wynalazku, aż prosi się o jego „wersję kolekcjonerską”. Wyobraź sobie miniaturową figurkę Rizzbota wydrukowaną na drukarce 3D – z charakterystycznym kapeluszem i możliwością nagrania własnych tekstów.
- Świetna dekoracja na biurko dla fanów nowych technologii i memów.
- Pomysłowy prezent dla znajomego z poczuciem humoru.
- Wersja interaktywna: mały głośnik i reakcja na klaśnięcie lub dotyk.
Dzięki popularności druku 3D stworzenie takiej figurki nie jest trudne – wystarczy przygotować prosty model i wydrukować go w skali mini. To świetny przykład, jak internetowe trendy mogą szybko przenieść się do świata fizycznego.
